piątek, 18 lipca 2014

Krzysztof Bielecki "Rezydencja"

Tytuł: "Rezydencja"
Autor: Krzysztof Bielecki 
Wydawnictwo: książka wydana własnym nakładem poprzez działalność w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 174

Kiedy dostałam propozycję recenzji tej książki i kiedy chwilę później zapoznałam się z opisem, wiedziałam, że na pewno nie odmówię. Zapowiadała się naprawdę ciekawa przygoda. I taka właśnie była. Ale jest też kilka "ale"...

Zapraszam do przeczytania opisu...

"Mieszkanie głównego bohatera skrywa sekret, którym ten nie chce (albo po prostu nie może?) podzielić się z innymi.

Wszystko komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w jego życiu pojawia się pewna postać z przeszłości, która może być, jak również może nie być tym, za kogo się podaje - i nie wiadomo, która myśl jest bardziej niepokojąca.

Witaj w świecie artystów performatywnych, pokręconych relacji międzyludzkich, sekretnych grup i związków łamiących konwencje.

Ta historia jest jak mała układanka, której każdy element w odpowiednim momencie wyląduje na swoim miejscu.

Cokolwiek wydarzy się w tej książce, jednego możesz być pewien: podczas jej pisania - wbrew pozorom - nie wykorzystywano żadnych substancji psychoaktywnych. Nie zmienia to faktu, że na koniec i tak spojrzały z uznaniem."**

Prawda, że brzmi niezwykle ciekawie?

Praktycznie kiedy tylko książka znalazła się w moich rękach zaczęłam ją czytać. Zanim się spostrzegłam był już koniec. Tak - "Rezydencję" po prostu się pochłania. Tylko, że z drugiej strony wydaje mi się, że w moim egzemplarzu brakowało stron... Początek, koniec i to co pomiędzy było jakieś takie "zlane". Ciężko się zorientować, co kiedy się zaczynało... 

Mam strasznie mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony "Rezydencja" jest naprawdę ciekawa, intrygująca, ale z drugiej ma się wrażanie, że autor rzeczywiście był pod wpływem jakiejś substancji psychoaktywnej i byłabym o tym przekonana, gdyby nie to, że podkreślone jest w opisie, iż tak nie było. ;) Skoro taki miał być zamiar autora - żeby czytelnik tak sobie pomyślał - to brawo Panie Krzysztofie! Udało się w stu procentach! :)

Niestety nie poczułam, żadnej specjalnej "więzi" z bohaterami. Drugie niestety - było ich strasznie mało. Chyba najciekawszym i najbardziej zapadającym w pamięć był Mistrz. No, ale nie będę o nim pisać, ponieważ po co psuć komuś przyjemność z czytania i poznawania go. 

Co najbardziej mnie boli to to, że w książce panował taki chaos. Kilka razy naprawdę nie wiedziałam co się dzieje. Może to było zamierzone? Może słabo się skupiłam na czytaniu? Tego nie wiem. Ale wiem, że chaos z książki przeniósł się do mojej głowy i towarzyszy mi teraz, podczas pisania tej recenzji...

Mimo wszystkiego "złego" jest w tej książce coś niesamowitego. Od początku wciąga czytelnika i nie wypuszcza, aż do ostatniej strony. Czytanie jej umilają ilustracje, którymi zawsze zaczyna się rozdział. Sama okładka w swojej prostocie również jest niesamowita.

Na pewno nigdy jeszcze nie czytałam czegoś takiego jak "Rezydencja". Na pewno trafi w ręce większości moich znajomych, bo będę chciała porównać swoją opinię. Na pewno sięgnę po inne książki tego autora, ponieważ mnie zaintrygował. Na pewno polecam ją Wam i gwarantuję, że mimo, iż nie jest ona perfekcyjna i tak Wam się spodoba. 

"Nie trzeba wiedzieć, jak coś się zaczęło (...) aby doprowadzić to coś do zagłady."*

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję autorowi książki Krzysztofowi Bieleckiemu. 

*Krzysztof Bielecki "Rezydencja"
**opis pochodzi z okładki z książki

~*~

Jak widzicie - żyję. :D Niestety nadal jestem w szpitalu i będę w nim do wtorku, bo myślę, że raczej już nic się nie przedłuży. Internet jako tako jest. Dzisiaj tata dowiózł mi laptopa i nawet na sali łapie jedna kreska. :D Tyle wygrać. :')
Parę godzin temu skończyłam czytać książkę, którą możecie wygrać u mnie w konkursie i naprawdę nie wiem, co mam o niej sądzić... Recenzja jakoś na dniach. ;) No to tyle. :) Trzymajcie się ciepło! :)

22 komentarze:

  1. Czytałam już recenzję tej książki i wciąż nie mogę wyrobić sobie o niej jako takiego zdania. Ona chyba po prostu tak zbija z tropu. Wydaje się intrygująca, więc pewnie jeśli będę mieć okazję, przeczytam i sama się przekonam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka czeka na mojej półce. Ciekawość mnie zaczyna zżerać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio byłam w taniej książce i miałam kupić ten tytuł. Może innym razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że naprawdę warto :)

      Usuń
  4. tak bardzo mnie urzekła i zaintrygowała Twoja recenzja, że mam ochotę na Rezydencję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze: kuruj się i wracaj do zdrowia!
    Po drugie: ciekawa jestem recenzji "Madeleine", ponieważ mnie ta książka urzekła.
    Po trzecie: "Rezydencja" mimo wad... strasznie mnie intryguje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Recenzja "Madeleine" powinna pojawić się jeszcze dzisiaj, albo jutro ;)

      Usuń
  6. Lubię debiuty, a takie wydane własnym sumptem w szczególności ;)
    PS. Laptop w szpitalu, do czego to doszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rezydencja" nie jest debiutem :)
      Hmm... dlaczego? 6 dni w szpitalu, przy czym jedyne co robią to badanie rano i cały dzień siedzę. Ani telewizora, ani nic. A przez weekend to już w ogóle masakra. Na całym oddziale gastrologicznym jest około pięciu pacjentów i tylko jedna dziewczyna w moim wieku, z którą naprawdę nie da się rozmawiać :( A też okazało się jakich mam przyjaciół - są wakacje, każdy się nudzi, a tylko jeden kolega przyjechał mnie odwiedzić...

      Usuń
  7. Ja też bym nie odmówiła, gdybym dostała taką propozycję :)
    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i cieszę się, że masz dostęp do internetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Ja również się cieszę, ponieważ inaczej chyba bym z nudów umarła ;)

      Usuń
  8. Muszę koniecznie przeczytać tę książkę! Piszesz, że ma wady, ale też gorąco polecasz. Szczerze to właśnie to zachęca mnie do przeczytanie jej. Zresztą wydaje mi się, że ma coś w sobie wyjątkowego. No i jak pisałaś opis i okładka zachęca. Tak, muszę ją przeczytać.
    Czytałam post o konkursie. Chyba wezmę w nim udział, tylko muszę zastanowić się na historią ;)
    Pozdrawiam :)
    lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę o to, żebyś więcej nie zostawiała linku do swojego bloga w komentarzu - spokojnie na niego trafię. :) Również pozdrawiam. :)

      Usuń
    2. Przepraszam. To czyste przezwyczajenie. Postaram się nie dodawać już go, a jak to zrobię to na zapas przepraszam. Naprawdę robię to już nieświadomie ;)

      Usuń
  9. Czytałam inną książkę tego autora i muszę przyznać, że było to ciekawe doświadczenie. Bielecki pisze nietypowo i to jest jego atut.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm... wydaje mi sie, ze to jednak nie jest moja bajka, więc tym razem podziękuję, ale super że mimo wad, Tobie ksiązka przypadła do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się właśnie wydaje, że ta książka jest taka trochę jak Ty... I może byście się polubiły... Ale rzeczywiście tematyka - nie Twoja. ;)

      Usuń

1.Wszelkie komentarze z "zapraszam do mnie" lub z linkami do Waszych blogów zostaną usunięte.

2. Jeśli chcecie mnie poinformować o konkursie lub Waszym wyzwaniu, możecie napisać to w komentarzu, ale moglibyście wysilić się chociaż trochę i napisać coś odnośnie postu. Jeśli Wam się nie chce to po prostu zostawicie link w podstronie "Wyzwania" w przypadku wyzwania i "Blogowe konkursy" w przypadku konkursu. Komentarze, które będą sprzeczne z tym co napisałam po prostu usunę.

Czy wymagam zbyt wiele?