czwartek, 22 maja 2014

Ken McClure "Uzdrowiciel"

źródło
Tytuł: "Uzdrowiciel"
Autor: Ken McClure
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 304

Anglii grozi niebezpieczeństwo. Jest sygnał, że możesz zostać użyta broń biologiczna. W Paryżu w zamachu bombowym ginie grupa ludzi. W Anglii, były minister zdrowia popełnia samobójstwo. Te sytuacje są ze sobą bardziej związane, niż się wydaje. Grupa Schillera, Północny Plan Opieki Medycznej. Dwadzieścia lat temu. Teraz. A wszystko ma doprowadzić do tego by wyeliminować tych słabszych. Przetrwają tylko najsilniejsi... 


"(...) Nikt nie wie, że żyje, dopóki nie stanie na krawędzi śmierci."*




Zacznę może od tego, że opis z tyłu okładki jest niesamowicie mylący. Są tam wymieszane wydarzenia, które dzieją się teraz i dwadzieścia lat wcześniej. Wydawca po prostu oszukuje potencjalnych kupców/czytelników. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się skrytykować opisu... No niestety dalej jest już tylko gorzej.

Ciężko w ogóle pisać mi tutaj o akcji. Owszem - akcja była, czego totalnie się nie spodziewałam. Ale było to jakieś dziwne... 
Miałam trochę wrażenie jakbym czytała tylko środek książki. Nie było początku, ani końca. Pan McClure rzuca czytelnika w sam środek czegoś. Ciężko mi określić, kiedy cokolwiek zaczęło się dziać. Bo niby się coś działo, a jednak nie...

"Zmiana wymaga czasu."*

Czasami wydawało mi się, że to co pisze Pan McClure jest bez sensu. Takie pomieszane z poplątanym. Wiele razy się zgubiłam i nawet zastanawiałam się, czy jest sens spróbować znaleźć odpowiednią drogę, którą jest zrozumienie. Ale nie poddałam się. Szukałam dzielnie przez 304 strony. Niestety nie znalazłam. 

Rozdziały są pourywane w środku dialogu. Co jest najlepsze, zaczyna się np. 12 rozdział i tam jest kontynuacja tego dialogu. Nie rozumiem co to miało być. W sumie to czekałam na moment, aż rozdziały zaczną się kończyć w połowie wyrazu. Ja bym się nie zdziwiła. 

"Na upływ czasu nic nie możemy poradzić, a ideały zmieniają się pod wpływem doświadczeń."*

Może kilka słów o bohaterach. Nie, stop. Tu nie ma o czym pisać. Bohaterowie byli, bo byli. Mało co o nich wiemy. Tak naprawdę to... nic. Nawet Pan McClure nie pofatygował się i nie podał podstawowych informacji. Nijacy. Totalnie mi obojętni. Jak oni się w ogóle nazywali?!

Już czytałam książkę, gdzie głównym wątkiem była atak przez użycie broni biologicznej. Chodzi o "Wysłanniczkę". Niezbyt mi się podobała, ale porównując ją do "Uzdrowiciela" - genialna książka.

Ta książka ma potencjał. Jest pomysł, ale całe wykonanie jest tragiczne. Nie wiem co bardziej mnie boli - bohaterowie, lub ich brak, czy to, że autor proponuje książkę bez początku i końca. Mistrz thrillera medycznego? Myślałam, że pęknę ze śmiechu. Mrożą krew w żyłach? Nawet mój pies się uśmiał, jak mu o tym powiedziałam.**

Coś jest. Ale jeszcze dużo brakuje. Nie polecam. 

"Właściwą rzeczą jest robienie tego, w czym jest się dobrym, żeby pomóc innym. Każdy powinien choć trochę naprawiać świat."*



                                                                    
* Ken McClure "Uzdrowiciel" 
**Tak, rozmawiam z psem :v 

25 komentarzy:

  1. Po Twojej recenzji z pewnością jej nie przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej książki, ale widzę, że szału wielkiego nie ma, dlatego dam sobie z nią jednak spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to przez nią można dostać szału - szału, że takie książki ktoś w ogóle wydał...

      Usuń
  3. Po pierwsze nie przepadam za tego typu książkami, a po drugie skoro nie polecasz to już w ogóle nie widzę sensu, żeby ją czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, choć fabuła dość ciekawa. Szkoda tylko, że wykonanie takie sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... brzmiało tak ciekawie... :<

      Usuń
  5. Nie przeczytam. Po takich recenzjach przekonuję się na nowo jak drogocenne są blogi książkowe. Zanotować- unikać "Uzdrowiciela"szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D Dokładnie ;) Mnie wkurza, bo jest taki blog jakiegoś chłopaka chyba ma koło 12 lat, dostałam tam jakąś nagrodę za bloga, jest znany i wgl., a jak tam czytałam to on pisze, że nie recenzuje książek, które mu się nie podobają... :> Bez sens :>

      Usuń
  6. Jak nie polecasz, to nawet nie szukam, bo wiem ze nie warto :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że tak słabo. Zawsze pozostaje niedosyt po nieudanej książce.

    Pozdrawiam,
    W.

    PS U mnie na blogu ciekawe rozdanie z okazji moich urodzin, więc zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajna, szczera recenzja:) Szczególnie spodobała mi się wzmianka o Twoim psie, który uśmiał się z tej historii:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie moje recenzje są szczere ;) "Koń by się uśmiał" :D

      Usuń
  9. No bywa i tak ;-) po przeczytaniu czegoś takiego każdy może uwierzyć we własne zdolności pisarskie. Fajnego masz psa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :D Wiem :D (ta skromność)

      Usuń
  10. Przynajmniej wiadomo jakich książek w przyszłości unikać :)

    OdpowiedzUsuń

1.Wszelkie komentarze z "zapraszam do mnie" lub z linkami do Waszych blogów zostaną usunięte.

2. Jeśli chcecie mnie poinformować o konkursie lub Waszym wyzwaniu, możecie napisać to w komentarzu, ale moglibyście wysilić się chociaż trochę i napisać coś odnośnie postu. Jeśli Wam się nie chce to po prostu zostawicie link w podstronie "Wyzwania" w przypadku wyzwania i "Blogowe konkursy" w przypadku konkursu. Komentarze, które będą sprzeczne z tym co napisałam po prostu usunę.

Czy wymagam zbyt wiele?