środa, 19 marca 2014

Stephen Miller "Wysłanniczka"

lubimyczytac.pl
Tytuł: "Wysłanniczka" 
Autor: Stephen Miller 
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 446

W "Wysłanniczce" pokładałam wielkie nadzieje. Nadzieje na niesamowitą, wciągającą lekturę z dreszczykiem emocji.  Niestety nie dostałam tego. Za to dostałam ponad czterysta stron przez które było mi bardzo, bardzo trudno przebrnąć...

"Życie (...) polega głównie na radzeniu sobie z bólem."*

Daria jest strzałą. Terrorystką zarażoną wirusem ospy. Jej zadaniem jest rozsiewać wszędzie gdzie się da, zarazki. Zabijać. Niewidocznie. W Nowym Jorku jako dziennikarka zaraża miliony ludzi. Grupa, która steruje tym wszystkim wysłała jeszcze kilka strzał w różne zakątki świata. Rozpoczyna się walka. Walka z wirusem - walka o życie. 

"Bądź jak inni."*

Co mnie podkusiło do tego, aby sięgnąć po tą książkę? Opis. Zdecydowanie opis. Szykowała się naprawdę oryginalna lektura. Zabrałam się z wielkim zapałem do czytania. I jakiś czas później wiedziałam, że ta książka nigdy nie powinna znaleźć się w moich rękach. 

Daria nie rozsiewała wirusa osyp. Ona rozsiewała wirus nudy. 

Książka jest w narracji trzecioosobowej. Raz czytamy o tym co dzieje się z Darią, a raz z niejakim Samem. Samem, który pomaga rządowi, który ma spróbować wymyślić lekarstwo na zmodyfikowany wirus ospy. Kiedy czytałam o Darii było całkiem znośnie. Jednak kiedy autor skupiał się na Samie miałam ochotę po prostu odłożyć książkę. Były fragmenty, przy których można było zasnąć. Z każdą stroną czytanie szło mi jeszcze oporniej. "Wysłanniczka" trzyma w napięciu. Pani Amando Eyre Ward - seriously? 


"Przyznanie się do błędu wymaga odwagi."*

Nie potrafiłam w ogóle wczuć się w tą książkę. Może to moja wina? Na pewno "Wysłanniczka" nie jest dla każdego. Będą osoby, które zachwycą się nią - w to nie wątpię. Ale mnie nie oczarowała. Mi czegoś zabrakło. Pomysł jak najbardziej dobry, jednak cała reszta... 

Sam autor pisze o swojej książce, że jest fikcją, ale nie fantastką. Mocne zdanie. Bo gdyby popatrzeć właśnie tak na "Wysłanniczkę" - jako coś co może nam się przytrafić w realnym życiu - to można ją uznać za przerażającą. 


"Dostrzegasz problemy i ładujesz się w kłopoty i ciśnienie skacze ci do sufitu i za chwilę cudze problemy stają się twoje. Nie... lepiej trzymać się swojego pasa."*

Chyba nie potrafię znaleźć w niej żadnych pozytywów. Punk kulminacyjny książki też nie wzbudził we mnie emocji. Zostaje mi ostatnie dziesięć stron książki, ale i tak nie mam sił ich doczytać. Zjadam kolacje, kąpię się, siedzę na facebook'u i dopiero do niej wracam. Tak bardzo źle się czyta, tak bardzo nie wciągająca...

I teraz chyba najlepsze. (Będę starała się nie spoilerować) 

1. "Czy wystarczy szesnaście dni, by świat uległ zagładzie?!" - Ohh... No nie wiem, czy starczy, czy nie i po co w ogóle ktoś zamieścił taki napis na okładce, bo to co jest opisane w tej książce na pewno nie dzieje się w ciągu szesnastu dni. Jako przykład mogę podać "Dzień dziesiąty": Nawet nie wyobrażacie sobie ile tam rzeczy dzieje się z Darią! To jest NIEMOŻLIWE by działo się w jeden dzień. Nie, nie, nie, nie, NIE! Chyba że ... Chyba, że świat opisany przez Pana Miller'a ma dobę, która trwa tak około stu godzin. No to wtedy tak. (Ale to nie jest fantastyka. Czyli nie. Czyli ma dwadzieścia cztery.)

2. Już jedne z ostatnich stron książki. Daria ucieka. Nie ma wody więc postanawia ją jakoś zdobyć. Znajduje ludzi, którzy ją mają. Uwierzcie mi na słowo, że robi coś bardzo, bardzo okropnego by ją wziąć. Wody jest cała zgrzewka. Możliwe, że kolejna okazja by ją zdobyć już się nie nadarzy. I co robi Daria? Pije jedną butelkę na miejscu i bierze tylko jedną ze sobą! A jest samochodem. I bez problemu mogłaby wziąć tą resztę. A potem prawie, że usycha z pragnienia ... Gdzie tu logika? o.o 

Podsumowując. Ta książka wzbudziła we mnie wiele (negatywnych) emocji. Wieje nudą, osobiście nie polecam. No chyba, że ktoś chce się koniecznie przekonać na własnej skórze. 


"Wybory, decyzje i nawet wypadki są jak korzenie drzewa, jeden rozgałęzia się w dwa w pięć... i tak dalej i dalej."*


Recenzja bierze udział w wyzwaniu Book loversGrunt to okładka i  Czytam nowości

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję:




* Stephen Miller "Wysłanniczka"

Przypominam jeszcze o konkursie, który trwa tylko do jutra! :) 

38 komentarzy:

  1. Nie zachęca mnie nawet opis tej książki, a jeśli jest aż taka nudna to nie będę na pewno na nią czasu tracić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi właśnie opis bardzo się spodobał.

      Usuń
  2. O, ciekawa opinia w kontekście wszystkich pozytywów, które ostatnio o książce słyszałem. To pierwsza tak skrajnie negatywna, na jaką trafiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W ogóle jakoś mnie ten opis nie kręci, tym bardziej okładka, która moim zdaniem jest beznadziejna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Więc odpuszczam...dobrze, że przeszczegasz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nigdy nie wiadomo - może Tobie się spodoba ;)

      Usuń
  5. Czytałam o tej książce dziś bodajże 3 razy i było średnio, ale mimo wszystko bym ja przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jak czytałam opinie to raczej były średnie.

      Usuń
  6. Już gdzieś o niej słyszałam, jednak nie czuję się zachęcona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o tej książce przedtem, i chyba wiele nie straciłam. Przykro tylko, że tak się zawiodłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno mogłabym przeznaczyć ten czas, na lepszą lekturę, ale z drugiej strony cieszę się, że ją przeczytałam i przekonałam się, że zachęcający opis i oryginalna historia to nie wszystko ... :)

      Usuń
  8. Ja o niej słyszałam i czytałam wiele opinii - część pozytywnych, część (jak twoja) negatywnych. Nie mniej jednak jestem jej ciekawa. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba najlepiej przekonać się samemu ;)

      Usuń
  9. W takim razie ja na razie podziękuję, bo moje półki aż się uginają od nieprzeczytanych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomysł wygląda na całkiem ciekawy. Szkoda, że jest taka nudna. Chociaż są różne opinie na jej temat. Szukać nie będę, ale jak się trafi, to mimo wszystko spróbuję:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo pomysł jest ciekawy - ale według mnie kompletnie niewykorzystany.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  11. Jestem zaskoczona taką negatywną recenzją :) Ja właśnie kończę książkę, zostało mi jakieś 50 stron i... nie mogę się nadziwić temu pomysłowi, akcji, bohaterom. Według mnie to świetna książka. Moja recenzja już jutro, więc możemy porównać nasze wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wolnej chwili chętnie zapoznam się z Twoją recenzją :)

      Usuń
  12. Hmm już początek opisu mnie odstraszył skutecznie od tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem co Wy chcecie od tego opisu :D Opis jest fajny :D (tylko opis)

      Usuń
  13. "Daria nie rozsiewała wirusa ospy. Ona rozsiewała wirus nudy. " Miałam ją w rękach w księgarni ... dobrze, że moja intuicja mi podpowiedziała : "Weź kryminał lepiej ..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufaj swojej intuicji :D
      A jaki kryminał jeśli można wiedzieć ? :)

      Usuń
  14. Opis i mnie zaintrygował, ale to trochę za mało, by po ,,Wysłanniczkę" sięgnąć. Jeśli wpadnie mi w ręce to czemu nie, ale raczej sama nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie ten opis zwiódł ...

      Usuń
  15. nie lubie męczących książek, a ostatni dość często na takie trafiam - po tę się nie skusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie lubię takich książek. Przy książce chcę raczej odpocząć, a nie czytać jedną stronę z prędkością 10 minut, bo tego czytać się po prostu nie da...

      Usuń
  16. Prawie ją kupiłam :) Dziękować Bogu, że najpierw przeczytałam recenzję a potem szybko cofnęłam myszkę z opcji "Kup teraz!' :D Dzięki Olu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ahahahahahahaahahhaah a
    „Daria nie rozsiewała wirusa osyp. Ona rozsiewała wirus nudy.” - To mnie autentycznie rozwaliło. XD
    Nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytat o rozsiewaniu wirusa nudy mnie pokonał :D Ale... wielka szkoda... Miałam olbrzymią ochotę na tę książkę, a teraz nie mam ochoty nawet na nią patrzeć. Chyba os razu wykasuję ją z mojej listy książek do przeczytania :/

      Usuń
    2. Kinga: Nie ładnie tak się śmiać Kingo :c Ja tylko napisałam co czułam :c
      Nie czytaj - popieram całym sercem Twoją decyzję :D

      Agnes: Ja pewnie gdybym przeczytała taką recenzję też bym po nią nie sięgnęła. Niestety nigdzie na taką nie natrafiłam :/

      Usuń
  19. Witam. Chciałbym zaprosić Cię do wyzwania pt"Gatunkowy miesięcznik" Po szczegóły zapraszam pod linkiem. Mogę Tobie tylko zdradzić, że kwietniowym gatunkiem będzie kryminał;) Pozdrawiam
    http://przeczytane-slowa.blogspot.com/2014/03/gatunkowy-miesiecznik.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdecydowanie zgadzam się z opinią! Książka wieje nudą, jest mało wiarygodna i a postaci są strasznie papierowe :(

    OdpowiedzUsuń

1.Wszelkie komentarze z "zapraszam do mnie" lub z linkami do Waszych blogów zostaną usunięte.

2. Jeśli chcecie mnie poinformować o konkursie lub Waszym wyzwaniu, możecie napisać to w komentarzu, ale moglibyście wysilić się chociaż trochę i napisać coś odnośnie postu. Jeśli Wam się nie chce to po prostu zostawicie link w podstronie "Wyzwania" w przypadku wyzwania i "Blogowe konkursy" w przypadku konkursu. Komentarze, które będą sprzeczne z tym co napisałam po prostu usunę.

Czy wymagam zbyt wiele?