sobota, 24 maja 2014

Eshkol Nevo "Neuland"

źródło
Tytuł: "Neuland"
Autor: Eshkol Nevo 
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 624

Na "Neuland" miałam ochotę już od pewnego czasu. Ale bałam się sięgnąć po tą książkę, bo chociaż była już dosyć długi czas po premierze, natrafiłam na tylko jedną jej recenzję. Jednak tylko ta jedna recenzja rozwiała wszystkie moje wątpliwości, czy ją przeczytać.
Czy podjęłam dobrą decyzję sięgając po "Neuland"?



"Lepiej zamordować przeszłości niż człowieka"*

Dori jest żonatym mężczyzną. Ma jedno dziecko i na pierwszy rzut oka, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ale nie do końca. Między nim, a Roni coś zaczyna się psuć. Do tego wszystkiego dochodzi ojciec, który nie daje znaku życia. Dori wyrusza do Ameryki Południowej, by go odnaleźć.

Inbar zawsze źle dogadywała się z matką. Pewnego dnia odwiedza ją w Berlinie. Jednak zamiast potem wrócić do swojego narzeczonego, pod wpływem impulsu, kupuje bilet na pierwszy wolny lot do Ameryki Południowej. Wyrusza tam, by odnaleźć siebie.

W końcu pewnego dnia Inbar i Dori spotkają się. Będą razem szukać, chociaż każdy czegoś innego. Poznają swoje historie, poznają siebie. Wspólnie dotrą do celu. 

"Nie można żyć we dwoje (...) gdy jedno jest nieszczęśliwe, bo i drugie stanie się nieszczęśliwe."*

Co od razu mi się rzuciło w oczy, przy czytaniu tej książki, to to, że jest kilka elementów podobnych do tych z książki "Chwila szczęścia" Mocciego. Przede wszystkim hiszpańskie/angielskie słówka. To mnie tak niesamowicie drażni, że nie da się tego opisać. Owszem - nie miałam problemu z angielskimi, ale te hiszpańskie... Nawet jeśli nie muszę rozumieć tych słówek, by zrozumieć cały sens i tak jest to, po prostu dla mnie wkurzające. 

Kolejnym takim wspólnym "elementem" tych książek jest to, że tutaj też było pełno takich fragmentów przenoszenia się w przeszłość. Mimo, iż Pan Nevo lepiej to napisał i tak mi to nie odpowiadało. Były momenty, kiedy naprawdę nie wiedziałam, czy to przeszłość, czy może już teraźniejszość.

Zdarzały się momenty kompletnego szoku, ale też momenty bardzo przewidywalne. 
Były chwile, kiedy nie mogłam oderwać  się od książki, ale też takie, które mnie niesamowicie nudziły.
źródło
Niekiedy czytało się szybko, ale też zdarzało się, że jedną stronę czytałam kilka minut, bo chciałam ją dobrze zrozumieć, jednak również dlatego, że nie rozumiałam nic...

Dużo tutaj wojny, której kompletnie się nie spodziewałam. 

Eshkol Nevo to izraelski pisarz młodego pokolenia. Napisał zbiór opowiadań, trzy powieści, poradnik i książkę dla dzieci. Jego debiutem była powieść "Homesick", która od razu została doceniona na świecie. Kolejną powieścią było "Do następnych mistrzostw". Ta książka odniosła równie wielki sukces co "Homesick". Nevo to dojrzały pisarz, który wie, co chce przekazać i potrafi zrobić to w sposób doskonały.**

Co się tyczy bohaterów to naprawdę mam mieszane uczucia. Z jednej strony wszyscy mnie denerwowali, a z drugiej byli całkiem ciekawi.

Dori był za bardzo zaślepiony miłością do Nety. Zauważał, że coś w jego rodzinie jest nie tak, ale udawał, że wszystko jest okej. Po co wysilać się, porozmawiać, przecież można to zignorować i jakoś żyć... Nie podobał mi się jego romans z Inbar. Nie robił nic, by naprawić swój związek, tylko tak naprawdę robił wszystko, by nie zapomnieć o Inbar. 

Inbar polubiłam. Miała dosyć ciekawy charakter. Jednakże wkurzało mnie to, że mimo, iż wiedziała, że Dori ma żonę i dziecko i tak "uwodziła go". Bo według mnie to wszystko wina Inbar. 

Alfredo był niesamowicie kolorową postacią. Fascynował mnie jego tok myślenia. Chociaż jeżeli chodzi o kobiety to jednak troszkę źle rozumował... Szkoda, że w pewnym momencie Alfredo stał się bardzo mało znaczący. Jakby wykonał swoją robotę i nic za to nie dostał. Taki fajny bohater, Panie Nevo. Trzeba mu było "zapłacić" chociaż jedną sceną pod koniec...

Babcia Lili skradła moje serce. Akurat w tym przypadku większą przyjemność sprawiało mi czytanie tego, co działo się z nią w przeszłości niż  w teraźniejszości. 

"(...) Marzenia istnieją głównie po to, żeby można było wytrzymać rzeczywistość."*

Jeżeli chodzi o oprawę to jest ona naprawdę ładna. Jest dosyć prosta, ale przyciągająca wzrok. Trochę przeszkadzała mi twarda okładka. Książka jest przez to niesamowicie ciężka i mimo tej okładki, przy noszeniu nieźle mi się zniszczyła. Widać na niej wszystkie odciski palców... Ale za to świetnie wygląda na półce :) 

Napis na okładce informuje, że jest to "Wzruszająca opowieść o rodzinie, miłości, stracie i samotności". Jak najbardziej tak! Mimo iż jest w niej kilka rzeczy, które mi nie pasowały, nie żałuję tego, że ją przeczytałam. Ma w sobie coś niesamowitego. Niby ją kocham, ale z drugiej strony jednak nie, jednak chyba za bardzo wkurzało mnie to, że ta książka pokazuje, że przecież jak Ci się znudzi żona, to możesz sobie wziąć lepszy, nowszy model... I co z tego, że macie dziecko... 

Czy polecam? Tak, ale też nie. Trzeba jej poświęcić czas. To książka z serii bardzo wymagających. Ale myślę, że historia jest tak oryginalna i całkiem ciekawie napisana, że może jednak warto spróbować. A jeśli chcecie dowiedzieć się, kim jest Alfredo to jest to lektura obowiązkowa ;) 


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję:  



* Eshkol Nevo "Neuland"
** inspirowane opisem autora, zamieszczonym na okładce 


~*~

Kilka ogłoszeń.

Przepraszam, że jest tak mało cytatów, ale wszystkie przed dokładnie 404 stroną "utraciłam" ;-; Wszystko wina mojego telefonu...

Przepraszam, za nadużywanie słowa "wkurzające". 

Jestem ciekawa, czy bylibyście zainteresowaniu postem, gdzie napisałabym trochę o nocnym czuwaniu w Opolu, na którym byłam w nocy z piątku na sobotę (czyli w sumie dzisiaj :P). Myślę, że warto by było napisać taki post, bo może kogoś to zainspiruje do tego, aby samemu się wybrać, i kto wie? Może za rok spotkamy się w Opolu :) To jak? Jesteście zainteresowani?

Chciałam się również pochwalić, iż nawiązałam nową współpracę. Dostałam maila od wydawnictwa i nie wahałam się, ani chwili, ponieważ jest tam wiele tytułów, które mnie interesują, przede wszystkim książki religijne. Mowa oczywiście o Wydawnictwie M! Na dniach powinna dotrzeć do mnie książka "Dom nad jeziorem smutku", więc spodziewajcie się recenzji ;)

No i w sumie to tyle... Szykuje się koszmarny tydzień (5 sprawdzianów!). Ale trzeba się pocieszać, że wakacje tuż tuż, a tych wyjątkowo bardzo wyczekuję :) 

22 komentarze:

  1. Jeszcze nie czytałam recenzji tej książki :) Gratuluję nowej współpracy :) ja się nie zdecydowałam, nic tam dla siebie nie znalazłam i smutno mi z tego powodu :( może po Twojej recenzji Domu nad jeziorem smutku zmienię zdanie :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      A ja właśnie widzę tam trochę książek dla siebie :D
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. No nie.. teraz to żałuję, że nie przeczytałam jej :/ Ehh taka ja :(
    Gratuluję współpracy :**
    Ja bym chciała to sprawozdanie z Opola, może tam zawitam za rook ;D
    Ciebie na żywo mieć to byłoby haha xD
    + Łączę się w bólu z testami :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zła Monika :(
      Dziękuję po raz... trzeci? XD
      :O Musisz być :OOOOOOOO

      Usuń
  3. Może przeczytam w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No do niej to trzeba mieć kilka wolnych chwil ;)

      Usuń
  4. Książka interesująca.
    A co do Opola, to jakieś 40 km ode mnie, bliziutko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O :D To może spotkamy się za rok? ;)

      Usuń
  5. Może tak , może nie , czyli nie wiem.
    A o Opolu napisz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnym tygodniu powinien pojawić się ten post ;D

      Usuń
  6. Mnie akurat "Chwila szczęścia" Mocciego w ogóle nie przypadła do gustu, więc skoro twierdzisz, że w "Neuland" jest kilka elementów podobnych do tych z tej książki, to ja jednak podziękuję.
    Gratuluje nawiązania nowej współpracy. Mam nadzieję, że będzie owocna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję współpracy :) Co do książki, to w sumie lubię takie historie, więc może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba mogłabym się skusić na nią :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę nie wiem, czy przeczytam tę książkę, czy chcę w ogóle. Po Twojej recenzji jestem lekko zagubiona, ale i zainteresowana. Pewnie gdyby trafiła w moje ręce, dałabym jej szansę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szansę na pewno warto jej dać :)

      Usuń
  10. Gratuluję współpracy. Co do książki to nie czytałam, ale po Twojej recenzji wydaje się być interesująca. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluje kolejnej współpracy ;)
    Ja jestem za taką notką o tym czuwaniu.
    A co do książki...to spotkałam się już z jedną jej recenzją i raczej nie sięgnę.
    Sprawdziany...u mnie też teraz masa roboty. no ale damy radę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D
      Notka będzie ;)
      Miejmy taką nadzieję :D

      Usuń

1.Wszelkie komentarze z "zapraszam do mnie" lub z linkami do Waszych blogów zostaną usunięte.

2. Jeśli chcecie mnie poinformować o konkursie lub Waszym wyzwaniu, możecie napisać to w komentarzu, ale moglibyście wysilić się chociaż trochę i napisać coś odnośnie postu. Jeśli Wam się nie chce to po prostu zostawicie link w podstronie "Wyzwania" w przypadku wyzwania i "Blogowe konkursy" w przypadku konkursu. Komentarze, które będą sprzeczne z tym co napisałam po prostu usunę.

Czy wymagam zbyt wiele?