wtorek, 4 lutego 2014

N.K. Jemisin "Zabójczy księżyc"

Tytuł: "Zabójczy księżyc"
Autor: N.K. Jemisin
Wydawnictwo: Akurat  
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 448

Niekiedy są takie książki, które wzbudzają w nas wiele emocji. Od radości poprzez złość. Niekiedy są takie książki, które kochamy, a jednocześnie nienawidzimy. Niekiedy są takie książki, które chcemy do siebie przytulić, ale też rzucić nimi o ścianę. Taką książką jest właśnie "Zabójczy księżyc".


Gujaareh - miasto, w którym porządek utrzymują kapłani snu, zwani zbieraczami. Zbierają sny ludzi "zepsutych", lub chcących całkowicie ofiarować się Hananji. Czasami jednak zbieracze otrzymują zlecenia, które są związane tylko i wyłącznie z polityką. "Zbierz sny tej kobiety, bo ona jest zepsuta" - a tak naprawdę zagraża księciu, zna sekrety, których znać nie powinna...I takie właśnie zlecenie otrzymuje Ehiru.
Niewinne zadanie może rozpętać wojnę. Ehiru będzie musiał stawić czoło samemu sobie. Nijiri chociaż młody, wiele przejdzie. Rodzina stanie się wrogiem. Zaufać nie będzie już komu. I trzeba będzie poświęcić swoje życie, by ocalić innych.

Historia o wojnie, religii, poświęceniu, miłości i krainie snów ...

"Ci, którzy cierpią, zasługują na nasze współczucie."*

Książkę bardzo chciałam przeczytać. Jedna negatywna recenzja, kolejna bardzo chłodna. I tak mój zapał troszkę zmalał. Ale mimo wszystko z wielką ochotą zabrałam się za książkę. Piękna okładka, ciekawe rozpoczęcie rozdziałów. Zapowiadało się fajnie. Ale. Ale! Ale jak zaczęłam czytać ...

Przede wszystkim muszę zwrócić uwagę na to, że styl pisania Pani Jemisin jest okropny. Czytanie każdej kolejnej strony było dla mnie koszmarem. Było ciężko, źle, a wręcz bardzo źle. Ogromny minus.

Czytając "Zabójczy księżyc" miałam wrażenie, że czytam drugi tom. Autorka jakby założyła, że bez cienia wyjaśnień, czytelnik będzie wszystko wiedział. Bohaterowie, których no przecież przedstawiać nie trzeba, bo to już wszystko było powiedziane (napisane)! Ale kiedy? No kiedy?! Czy ja gdzieś przysnęłam przy czytaniu tej książki?!

Słowa. Dziwne, dziwne słowa. Które oczywiście czytelnik też zna... Ale autorka jakieś tam wyjaśnienia niby zostawiła, bo przecież z tyłu mamy piękny glosariusz. Jednak czytając wyjaśnienia tych słów, których nie znałam (które w większości nie istnieją), miałam wrażenie, że to ja jestem jakaś głupia. Dlaczego? Ponieważ czytając te wyjaśnienia, trzeba było przeczytać jeszcze co najmniej 3 wyjaśnienia słów, które zostały tam użyte i przez, które nie rozumiało się nic. W sumie to ten glosariusz wcale nie użyteczny. Bo naprawdę bardzo ciężko było coś z tego zrozumieć.

"Prawdziwa miłość trwa lata. Rani i trwa pomimo bólu."*

Były momenty, kiedy w dziesięć minut przeczytałam ponad dwadzieścia stron. Były momenty, kiedy przez dziesięć minut męczyłam się z dwoma stronami.I nie był to efekt zmęczenia! Siadałam do książki rano, kiedy wszyscy śpią, kiedy czyta mi się najlepiej. Wszystko było idealnie, ochota na czytanie była. Ale, kiedy brałam "Zabójczy księżyc" do rąk, zaczynałam czytać, to chciałam tylko ją zamknąć i położyć się spać.

Jednak sama w sobie historia bardzo mnie urzekła. Zainteresowała mnie. Nawet bardzo. Coś nowego. Innego. Fajnego. Ale nie sposób nie zwrócić uwagi na wszystko to o czym napisałam wcześniej. Ocenić trzeba całokształt, nie samą historię. Bo, żeby napisać dobrą książkę nie wystarczy tylko pomysł, który autorka jak najbardziej miała. Trzeba też mieć jakiś talent do tego pisania, którego autorka raczej niema.

Gdzieś tam zakiełkowała we mnie nadzieja, że dalej będzie lepiej. No i tak było. Ale też nie. Bo jak akcja się rozkręcała, tak cała reszta ciągle była w jednym miejscu - tak samo, po prostu tandetna.

"(...) Czasami bez względu na okropny wynik musimy osądzać ludzi na podstawie ich intencji, nie czynów."*

Ciekawe jest to, że seria składa się z dwóch tomów. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałam. Czy sięgnę po ten drugi, a zarazem ostatni tom? Nie wiem. Może.
Ciekawe jest również to, że to nie jest pierwsza książka Pani Jemisin! No to przecież coś już tam, jakieś umiejętności powinna nabyć. Ta książka powinna być jeszcze lepsza! Co prawda nie czytałam "Sto Tysięcy Królestw", ale czytając opinie innych czytelników na temat tej i tamtej książki śmiem sądzić, że tak nie jest.

Z jednej strony mogłabym postawić tej książce piękne dziesięć. Ale z drugiej ledwo zasługuje na dwa. Zostawię więc bez tej liczbowej oceny, bo nie potrafiłabym jej wystawić. A czy polecam? No nie wiem. Może fani Pani Jemisin będą zadowoleni? Może komuś się spodoba? Jeśli chcecie to zapoznajcie się z nią sami, ale jakoś specjalnie nie będę was do tego namawiać.

"Przyjmij miłość, dopóki ją masz - nieważne, skąd przychodzi, czy jest stosowna, czy nie, przyjmij ją, dopóki trwa. Bo zawsze, zawsze się kończy."*

* N.K. Jemisin "Zabójczy księżyc"


Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę", "Book lovers", "Serie na starcie" i "Czytam nowości". 

książka z cyklu - rozdarła moje serce na pół :> 


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję:



37 komentarzy:

  1. Nawet chciałam przeczytać, ale to nie to czego się spodziewałam. Ja czytałam już takie serie składające się z dwóch części, nazywa się to dylogia o ile się nie mylę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po części się z Tobą zgadzam, bo też nie wystawiłam oceny i w ogóle, zresztą czytałaś moją recenzję, to wiesz... Cała ta książka jest moim skromnym zdaniem mocno rąbnięta, począwszy od tego nieużytecznego glosariusza (czy jak to się tam nazywa), skończywszy na tej chorej relacji Ehiru i jego ucznia. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UWAGA SPOILERY
      Wiem, wiem ;) Oj glosariusz rzeczywiście rąbnięty :P A powiem Ci, że to co było między Ehiru i Nijirim na początku rzeczywiście wydawało mi się chore: Jakieś geje czy coś ? O.o Ale potem, jakoś tak stało się to całkiem interesujące :D Chociaż nadal dziwne ... Tak w sumie to polubiłam oby dwóch bohaterów i nawet jak Ehiru został zebrany to łezka w oku mi się zakręciła :)

      Usuń
  3. Książki nie czytałam. Zapowiadało się ciekawie. Właśnie, zapowiadało. Widzę, że nie warto w ogóle zawracać sobie głowy tą książką. Dzięki takim recenzją, chociaż wiem na czym stoję, a więc dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tak, ale Tobie może się spodobać ;) Nie można też kierować się samymi recenzjami ;)

      Usuń
  4. Chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie w tej książce urzekła... okładka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa jak ja bym odebrała tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A zaledwie przed pięcioma minutami przeczytałam bardzo pozytywną recenzję "Zabójczego"... No nic, jak widać, muszę to jeszcze przemyśleć, poszukam również innych opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma po prostu inne zdanie :)

      Usuń
  8. Czytałam już tę książkę. W szkicach czeka gotowa recenzja, która na mojej stronie pojawi się pojutrze. Czy mi się podobała? No cóż... zajrzyj w czwartek, to się dowiesz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę czekać z niecierpliwością :D

      Usuń
  9. Witaj :)
    Jeżeli bierzesz udział w wyzwaniach to chciałabym Cię zaprosić do udziału w moim autorskim - Czytam Opasłe Tomiska
    szczegóły tutaj: http://recenzjeami.blogspot.com/2014/02/wyzwanie-czytam-opase-tomiska_4.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zajrzę, ale byłoby miło gdybyś się wysiliła i napisała też coś odnośnie recenzji ... A z samym linkiem pod zakładkę "Wyzwania", jak już coś ...

      Usuń
  10. Na chwilę obecną nie mam ochoty na tego typu fantastykę, dlatego jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastyka nie dla mnie, może kiedyś? Kto to może wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta książka jest na mojej liście "Dorwać na promocji" :-) Mam nadzieję że gdy już ją przeczytam nie będę zawiedziona :-)
    Zapraszam: http://mbzapisanekartki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Okładka rzeczywiście wspaniała, ale tym co jest w środku mnie nie zachęciła. Szczególnie ten styl autorki... Ja na pewno odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najbardziej raziło. Jak chcesz ;)

      Usuń
  14. Taka ładna okładka, bardzo zachęcająca. A tu któraś z kolei niepochlebna recenzja, w takim razie robi wylot z książek do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka zdecydowanie jest największym plusem :D

      Usuń
  15. Myślę, że mimo wszystko się skuszę. Jestem ciekawa jak książka została napisana i czy mi uda się ją zrozumieć, bo po twojej recenzji mam wątpliwości (szczególnie jeśli chodzi o niektóre słowa) No ale jestem ciekawa, więc chętnie się sama przekonam. Poza tym wspomniałaś, ze sama historia jest fajna, więc może to będzie dla mnie taka odskocznia od książek o wampirach i wilkołaka ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować można, przecież każdy ma inne zdanie ;)
      A historia rzeczywiście fajna i oryginalna :)

      Usuń
  16. A ja mimo wszystko się skuszę, choćby z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zerknęłam tylko okiem, bo książka jeszcze przede mną, ale z tego co wyłapałam to różnie może z nią być...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii ;)

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mimo negatywnej recenzji, książkę chętnie bym przeczytała. Ta okładka tak przyciąga. *-*

    http://kacik-naszych-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Przez cały czas mam mieszane uczucia co do tej książki i też nie potrafiłam jej wystawić oceny , na którą by zasługiwała . Z jednej strony ciekawa , coś nowego z gatunku fantasty , a z drugiej trochę ciężka i to słownictwo .. ;)

    OdpowiedzUsuń

1.Wszelkie komentarze z "zapraszam do mnie" lub z linkami do Waszych blogów zostaną usunięte.

2. Jeśli chcecie mnie poinformować o konkursie lub Waszym wyzwaniu, możecie napisać to w komentarzu, ale moglibyście wysilić się chociaż trochę i napisać coś odnośnie postu. Jeśli Wam się nie chce to po prostu zostawicie link w podstronie "Wyzwania" w przypadku wyzwania i "Blogowe konkursy" w przypadku konkursu. Komentarze, które będą sprzeczne z tym co napisałam po prostu usunę.

Czy wymagam zbyt wiele?