czwartek, 24 kwietnia 2014

Stefan Żeromski "Syzyfowe prace"

Tytuł: "Syzyfowe prace" 
Autor: Stefan Żeromski 
Wydawnictwo: Znak 
Rok wydania: 1996
Liczba stron: 208

Lektury szkolne. Już na sam dźwięk tych wyrazów jest mi niedobrze. Te książki to najczęściej jest jakiś koszmar. Przeczytanie ich graniczy z cudem, a i tak później nie wiemy o nich nic. Ale są też wyjątki. Są lektury szkolne, które przypadają nam do gustu, które się nam spodobały, i które miło wspominamy. Do której grupy należą "Syzyfowe prace"?

"Syzyfowe prace". O czym one tak właściwie są? O Marcinie Borowiczu. Jego życiu od chwili, kiedy pierwszy raz poszedł do szkoły do momentu, kiedy chce wyjechać na uniwersytet do Warszawy. "Śledzimy" jego życie. Poznajemy też inne postacie. Dowiadujemy się jak to kiedyś było. Z Polską. Z Polskim językiem. Który był, a jednocześnie nie był.

"(...) Nie wszyscy możemy być filozofami, bo któż by świnie pasał?"*


Bałam się tej książki, ze względu na to, że każdy kto w klasie zaczął (i pewnie nigdy nie skończył) ją czytać wrzeszczał (dosłownie) o tym jaka ona jest okropna, jak ją się strasznie czyta. To samo na LC - 80% recenzji sprawiała, że miałam ochotę od razu zabrać się za streszczenie. Ale to nie w moim stylu. Więc zaczęłam czytać. I było okropnie. 10 stron z prędkością 30 minut. Jednak się nie poddałam.

I nie żałuję. Mimo, że czytanie tej książki było... koszmarem. Zawiera ona w sobie coś niesamowitego. Polubiłam Borowicza, jego kolegów, nauczycieli. Spojrzałam na Polskę z trochę innej strony. Pan Żeromski dał mi pewną naukę. To książka, z której można wiele wynieść. Ale nie można się poddać na samym początku. Trzeba próbować. Próbować przeczytać, a następnie zrozumieć. Bo warto. 

Nie jest to według mnie lektura przy której spędzimy miło czas. Przy niej można się okropnie wymęczyć. Nawet czasami nie wiedziałam co czytam i nie starałam się czytać tego jeszcze raz i analizować. Po prostu pędziłam dalej. I myślę, że to dobre rozwiązanie. Nie zrozumiałam, może tych pojedynczych fragmentów, ale zrozumiałam jej całość. 

Szczerze to miałam ochotę kilka razy ją odłożyć. Jednak było coś co mnie motywowało. A mianowicie tekst zamieszczony z tyłu: "Słowo "lektura" (pochodzące z łaciny) oznacza po prostu "coś do czytania". Dziś modne staje się inne słowo - "czytadło". Czytadło to taka lektura, która od czytającego nie wymaga wysiłku, "sama się czyta". Lektury szkolne (większość z nich) nigdy nie będą czytadłami. Zawsze stawiają one czytelnikowi - małemu i dużemu - jakieś wymagania, różna na różnych poziomach (...)" I ten właśnie tekst wywieszę sobie na tablicy, nad biurkiem i zawsze będę o nim pamiętać. 

Odpowiadając na pytanie z samego początku recenzji - ani do tej, ani do tej. "Syzyfowe prace" są gdzieś pośrodku. Ale na pewno są warte przeczytania. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Book lovers.

* Stefan Żeromski "Syzyfowe prace" 

31 komentarzy:

  1. Jakoś tak się złożyło, że nie czytałam :D Chyba dlatego, że w gimnazjum przeniosłam się do innej klasy i po prostu ta nowa już czytała. Ale może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem to nie wszyscy mają ją jako lekturę. ;)

      Usuń
  2. Brrr... Czytałam kilka dni temu do egzaminu i przysypiałam co kilka stron... Co chwila traciłam też wątek... Warto przeczytać, jeśli chodzi o wartości patriotyczne, ale poza tym jest to straszna lektura, według mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zawsze lubiłam czytać lektury szkolne :P "Syzyfowe prace" do moich ukochanych nie należą, ale niosą w sobie przesłanie i warto je przeczytać tak, jak napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również lubię je czytać :) To takie wyzwanie dla mnie :)

      Usuń
  4. Jak dobrze, że przymusowe czytanie już za mną !

    A "Syzyfowe prace" w porównaniu z innymi lekturami to calkiem nienajgorsza pozycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety jeszcze jedna klasa gimnazjum, i potem liceum. Z jednej strony lubię te lektury, ale z drugiej, niektóre mnie przerażają... ;)

      Usuń
  5. Ja mam mieć to jako lekturę. A co za tym idzie będę zmuszona to przeczytam. Przynajmniej, teraz wiem, żeby się nie poddać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam nadzieję, że się nie poddasz i, że podzielisz się ze mną swoją opinią :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Widzę, że tyle osób ją lubi co nienawidzi ... :P

      Usuń
  7. To była jedna z bardziej znośnych lektur, przynajmniej tak ją wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pod względem tego jak się czytało, gorszej nie pamiętam :P

      Usuń
  8. Nienawidzę lektur szkolnych, już samo wyrażenie przyprawia mnie o dreszcze ;) ale masz rację, są wyjątki. W moim przypadku też było to "Syzyfowe prace" i przede wszystkim "Ten obcy" (podstawówka?!) reszta była do bani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! "Ten obcy" to naprawdę jedna z lepszych lektur :D

      Usuń
  9. Tak, są warte przeczytania, ale bardzo mi się ciągnęły i czasami miałam ochotę uciekać od książki jak najdalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie rozdzielam nigdy książek na ''lektury'' i ''reszta''. Poprostu do wszystkich podchodzę tak samo. Jednak zdarzają się takie, z którymi nie mam pozytywnych wspomnień(np. taka ''Sierotka Marysia....''Konopnickiej''.
    A co do ''Syzyfowych prac, to nie czytałam, ale pewnie to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie potrafię tak do nich podejść... ;) A "Sierotki Marysi" nie czytałam, ale wydawało mi się, że to raczej... przyjemna lektura ;)

      Usuń
  11. Jak dla mnie "syzyfowe prace" były najgorszą książką jaką przeczytałam. Nawet "Krzyżacy" czy "Pan Tadeusz" zrobiły na mnie lepsze wrażenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych dwóch nie czytałam, także nie wiem... ;)

      Usuń
  12. Ja niestety nie byłam fanką i raczej nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepraszam Cię, ale ja jakoś nigdy nie narzekałam na lektury i nie wiem, czemu inni tak jęczą. Większość lektur jakie miałam okazję przeczytać mimo wszystko mi się podobały, z każdej wynoszę coś... wartościowego. Zgadzam się z DoXxil - na wszystkie książki patrzę tak samo.
    A wracając do książki ^^ Nie miałam jeszcze okazji przeczytać "Syzyfowych prac", ale mam zamiar to nadrobić. Akurat na polskim przerabiamy epokę Młodej Polski, więc i Żeromski się przewija - mam odpowiedni moment na przeczytanie tej powieści :) Myślę, że poznam naprawdę ciekawą historię, bo i ten okres w historii Polski jest ciekawy.
    Pozdrawiam cieplutko ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za co mnie przepraszasz? :O
      Akurat zgadzam się z tym, że z każdej coś wynieść można :)
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  14. Ja tej książki zwyczajnie... nienawidzę. Męczyłam się nad jej czytaniem. Miałam wrażenie, że akcja w ogóle nie posuwa się naprzód.
    mimo wszystko uważam, że Żeromski to pisarz trudny, ale warty poznania. O ile "Syzyfowe prace" mnie wymęczyły, "Przedwiośnie" mnie zauroczyło.

    A co do lektur - czytam wszystkie. Zdarzają się książki nudne, mało ciekawe, ale im dalej, tym ciekawiej. Przynajmniej ja tak sądzę i teraz pochłaniam książki z dwudziestolecia międzywojennego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przedwiośnie" mam na półce i zastanawiam się nad przeczytaniem, chociaż z drugiej strony może jeszcze trochę poczekam, bo pewnie w liceum będę omawiać ;)

      Ja również czytam wszystkie lektury :)

      Usuń
  15. ja jeszcze na szczeście nie miałam tej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to, aż takie szczęście? ;) Książka fajna, no ale tylko tyle, że trzeba być wytrwałym! :)

      Usuń

1.Wszelkie komentarze z "zapraszam do mnie" lub z linkami do Waszych blogów zostaną usunięte.

2. Jeśli chcecie mnie poinformować o konkursie lub Waszym wyzwaniu, możecie napisać to w komentarzu, ale moglibyście wysilić się chociaż trochę i napisać coś odnośnie postu. Jeśli Wam się nie chce to po prostu zostawicie link w podstronie "Wyzwania" w przypadku wyzwania i "Blogowe konkursy" w przypadku konkursu. Komentarze, które będą sprzeczne z tym co napisałam po prostu usunę.

Czy wymagam zbyt wiele?